Sosnowiec subiektywnie czyli moim okiem przez aparat.
środa, 26 sierpnia 2009

                               

Czasami to się nazywa pomalowana elewacja, niekiedy mówią, że to mural (zwykle duże ozdobne malowidło ścienne), ewentualnie graffiti  (jakiekolwiek malowidło na ścianach, zwykle mało ozdobne), dawniej to były freski (malowidło uznane za zabytkowe wykonane na mokrym tynku) dzisiaj najczęściej to bohomaz po prostu (najczęstsze malowidło na murach miejskich, które nas otacza). Estetyka tegoż jest różna, czasami graffiti może być ozdobą, szczególnie jak jest takie... 3D, często niestety to paskudny bazgroł szpecący miasto, przez bohomazajów zwany tagiem (bazgroł wysprejowany na murze, cos jak śmieć obok śmietnika), taki wymalowany bohomaz może zawierać jakąś treść lub nie.

Państwo sami sobie odpowiedzą co to jest, to na dole na szczęście już nie tag ale jeszcze nie mural... Barwy miejscowego klubu i jednocześnie małopolskiego regionu zwanego Zagłębie Dąbrowskie często mylonego z przygranicznym Śląskiem, jeszcze nie mural ale można powiedzieć, że całkiem znośne graffiti.. a to na górze ? Pozostałość po okresie który przeszedł na szczęście do historii, ni to reklama ni propagandowa agitka, więc co ?

I co to jest CZSBM ? Ktoś może wie i potrafi rozszyfrować ten skrót.

czwartek, 20 sierpnia 2009



Stojąc na Lipowej można skręcić w prawo, w W. Andersa i dojechać na Niwkę na przykład, albo w lewo jak ktoś woli i chce jechać do Milowic.  Można też na wprost, pod górkę w Łukową tylko nie należy się rozpędzać bo ograniczenie do 30km/h. Gdziekolwiek nie zmierzacie uważajcie na tramwaj. W okolicy domy jednorodzinne, architektura bez cudów ale niektóre przyciągają oko.  

sobota, 15 sierpnia 2009




Jak patrzę i czytam Jadłodajnia u Edytki i jeszcze to „obiady domowe” to nachodzi mnie myśl, czy Edytka robiąc obiady w domu robi w większym garnku i przynosi, coś jak pierogi od Solejukowej ?

Czasy teraz takie, że wszędzie pełno restauracji, knajp, barów, fast foodów, pubów, gdzie niegdzie są jeszcze karczmy i stołówki, pewnie trafi się jakiś szynk a może nawet oberża, znikły natomiast bary mleczne. Całkiem dobrze natomiast mają się „obiady domowe” szczególnie w miejscowościach turystycznych. Tutaj tym czasem Jadłodajnia, też z domowymi obiadami. Jadłodajnie też nie często się trafiają, poza tą innej w Sosnowcu nie widziałem, ktoś zna jakąś ?

A tak przy temacie, które z powyższych preferujecie ? Gdzie dobrze karmią i gdzie jest tanio ?

Powyższa Jadłodajnia mieści się na Jagiellońskiej.

poniedziałek, 10 sierpnia 2009



Kid Brown jeszcze raz, taki dodatek do wczorajszej notki z pozdrowieniami dla dziewczyn.

niedziela, 09 sierpnia 2009



Dzisiaj jeszcze ciepła fota, prosto z koncertu na Zamku Sieleckim. Było jazzowo, trochę o miłości, trochę o kobiecych rozterkach, było Kakao w którym wogóle nie było o kakale, na koniec coś z dedykacja dla mężczyzn, chociaż w śród publiczności zdecydowaną przewagę miały kobiety.

Zespół Kid Brown prezentował się uroczo zarówno w warstwie muzycznej jak i tekstowej, chociaż moim zdaniem przydałby się kawałek „z przytupem”. Feeling za to znakomity, tylko dziewczyny nie zamykajcie tak często oczu.
Dziewczyny wspierał muzycznie jeden facet, który się nie załapał na tą fotkę i którego nazwiska nie zapamiętałem, przepraszam.
Jadwiga Kłapa z saksofonem, Ania Frączek w szalu, a tutaj strona zespołu.

środa, 05 sierpnia 2009



W taki upał najlepiej spędzać czas na tak zwanym świeżym powietrzu, nad wodą może... no ale jeśli nie ma wody... Cóż, czasami wystarczy równo skoszony trawnik i można posiedzieć.
Można też iść z ksiązka do parku ale raczej lekkiej treści, bo nauka w taki gorący czas to katorga.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Fotografie stanowia wlasność autora. Kopiowanie i rozpowszechnianie fotografii lub ich cześci bez zgody autora jest zabronione.